Kilka dni temu na swoim blogu Matt Cutts przyznał oficjalnie, że Google przy ustawianiu pozycji strony w SERP bierze pod uwagę prędkość jej ładowania. Nie jest to jakieś wielkie odkrycie, fajnie jednak że zostało potwierdzone oficjalnie. Już wcześniej w ubiegłym roku pojawiały się takie głosy. Dodatkowo samo Google dało temu temu dowód wprowadzając w narzędziach dla webmasterów informację o prędkości ładowania strony. Można tam na wykresie zobaczyć jak szybko ładuje się nasza strona. Wyświetlany jest czas w sekundach oraz porównanie na tle innych podobnych stron. Google nie ogranicza się tylko do stwierdzenia faktu ale poniżej sugeruje też sposoby jak można zwiększyć szybkość ładowania przez optymalizację strony czy na przykład poprawę odwołań do DNSów. Jak wiadomo Google raczej nie robi niczego bez powodu, jeśli więc podpowiada nam jak szybko ładuje się nasza strona to znaczy, że Google interesuje ten fakt więc należy go brać pod uwagę. Nie należy natomiast zaczynać panikować i szukać nerwowo mega szybkiego nowego hostingu dla swoich stron. Prędkość ładowania strony jest tylko jednym z około 200 różnych czynników branych pod uwagę przy ustalaniu pozycji strony. Czynnik ten powinien mieć wpływ zwłaszcza na duże serwisy, przeładowane różną treścią i formami graficznymi. Cokolwiek by nie mówić jest to krok dobry dla wszystkich, gdyż wszyscy chcemy aby strony ładowały się natychmiast i działały szybko – co Google swoimi ruchami zaczyna wymuszać na webmasterach.